Przejdź do treściPrzejdź do stopki strony
Strona główna Inne Obywatelka Cepelia

Obywatelka Cepelia

Maciej Chmura 28 października 2026
Obywatelka Cepelia

Wystawa, którą można zobaczyć w Muzeum Narodowym w Krakowie, opowiada o dorobku instytucji, która do tej pory była traktowana jako fragment trudnej pamięci o czasach PRL. Ekspozycja podkreśla wartość dziedzictwa Cepelii jako ważnego ośrodka polskiego designu, kształtującego tak różne jego dziedziny jak meblarstwo, tkanina, moda czy architektura wnętrz.

Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego (Cepelia) została założona w 1949 r. I przez cztery dekady wywierała ogromny wpływ na gust i wrażliwość estetyczną Polaków. Wyznaczała trendy w wystroju wnętrz, modzie oraz pamiątkarstwie, a także współtworzyła powszechne rozumienie rodzimego folkloru i tradycji, stając się jednym z najbardziej wyrazistych zjawisk epoki PRL-u.

„Obywatelka Cepelia” w Muzeum Narodowym w Krakowie odsłania pełen wachlarz funkcjonowania Cepelii – od projektowania i produkcji, przez badania i eksperyment, po system sprzedaży i wystawiennictwa.

Prezentowane eksponaty, w zdecydowanej większości nigdy dotąd niepublikowane i niewystawiane, pochodzą z kolekcji muzealnych i prywatnych. To mówi wiele o współczesnym statusie przedmiotów z Cepelii: rozproszonych, często niedocenianych. Zestawienie unikatowych prac oraz krótkich serii autorskich z produkcją masową i przykładami tzw. cepeliowskiego kiczu daje pełny obraz ówczesnej rzeczywistości.

Wystawę można oglądać w Muzeum Narodowym w Krakowie do 21 lutego 2027 r.

W Audycjach Kulturalnych o ekspozycji „Obywatelka Cepelia” opowiedzieli jej twórcy, prof. UAM dr. hab. Piotr Korduba i dr Anna Wiszniewska.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Muzeum Narodowego w Krakowie/ fot. Natalia Gąsowska, Anna Olchawska

Transkrypcja odcinka Rozwiń transkrypcję
Audycje kulturalne w dobrym tonie.
Aleksandra Galant: To są audycje kulturalne, podcast Narodowego Centrum Kultury przy mikrofonie Aleksandra Galant.
Aleksandra Galant: Chciałabym powiedzieć, że zapraszam was dzisiaj na wyprawę do Krakowa.
Aleksandra Galant: Wydaje mi się, że to zawsze jest dobry pomysł, ale nie do końca miałabym słuszność mówić,
Aleksandra Galant: że konkretnie w tym mieście się zatrzymamy.
Aleksandra Galant: Dlatego, że ekspozycja, o której będziemy mówić,
Aleksandra Galant: owszem jest prezentowana w Muzeum Narodowym w Krakowie właśnie,
Aleksandra Galant: ale temat jest dużo szerszy.
Aleksandra Galant: Można powiedzieć, że objął swoim oddziaływaniem całą Polskę, poza nasze granice zresztą wykroczył.
Aleksandra Galant: Dlatego, że do Cepeli należało około 100 spółdzielni wytwórczych, które miały 300 punktów sprzedaży,
Aleksandra Galant: a także lokale w Brukseli i Nowym Jorku obejmowały także 7 biur terenowych.
Aleksandra Galant: Także nie jest to Krakowska historia, ale w Krakowskim oddziale Muzeum Narodowego
Aleksandra Galant: puchylono się nad historią Cepeli bardzo wnikliwie.
Aleksandra Galant: Dlatego, że obywatelka Cepelia, ekspozycja, którą można tam oglądać do 21 lutego przyszłego roku,
Aleksandra Galant: opowiada o Cepeli, a tak naprawdę o szeroko zakrojonych badaniach,
Aleksandra Galant: które Cepeli pozwalają nam lepiej poznać, wykroczyć trochę poza bardzo proste skojarzenie, które mamy.
Aleksandra Galant: Czasem z dzieciństwa, czasem z dorosłości, czasem z tego, co widzieliśmy na ulicach,
Aleksandra Galant: a czasem z tego, co oglądaliśmy w domach,
Aleksandra Galant: bo wydaje mi się, że nie ma osoby, która tego zielonego kogutka z bardzo charakterystycznym podpisem nie mogłaby kojarzyć.
Aleksandra Galant: Pojawia się tu także refleksja na temat dosyć smutnego końca Cepeli,
Aleksandra Galant: która zgodnie z datami swoją działalność zakończyła w latach 90.,
Aleksandra Galant: ale historie np. warszawskiej Cepeli, która niszczała na naszych oczach,
Aleksandra Galant: też pokazują, w jaki sposób te losy przebiegały,
Aleksandra Galant: ale myślę, że to jest najwyższy czas, żeby oddać głos naszym dzisiejszym gościom.
Aleksandra Galant: To są osoby, które tworzą zespół kuratorski wystawy Obywatelka Cepelia,
Aleksandra Galant: czyli pani doktor Anna Wyszniewska i pan profesor Piotr Korduba.
Aleksandra Galant: Witam w audycjach kulturalnych.
Dzień dobry.
Aleksandra Galant: Pozwoliłam sobie na ten trochę przedługi wstęp,
Aleksandra Galant: niejako wcielając się w rolę ekspertki od Cepeli, którą absolutnie nie jestem.
Aleksandra Galant: Dlatego z radością przekażę państwu głos i zacznę zadawać pytania.
Aleksandra Galant: Opowiadanie historii ma to do siebie, że zawsze gdzieś ma swój początek.
Aleksandra Galant: Pozwolę sobie od pytania o początek zacząć.
Aleksandra Galant: Pytania trochę podwójnego, to znaczy o początki Cepeli, ale też o początki wystawy,
Aleksandra Galant: bo to, że my ją dzisiaj oglądamy, to jest efekt dużo, dużo szerzej zakrojonej pracy.
Początki Cepeli są oczywiście bardzo odległe,
bo musielibyśmy się przenieść do 1949 roku,
kiedy została ona przez ówczesne państwo polskie powołana do życia.
No i funkcjonowała, co tu dużo mówić przez 40 lat,
zmieniając nieco swoją kondycję, na początku była pewnym fenomenem.
W latach 60-tych uzyskała chyba najlepsze wyniki,
jeśli chodzi o jakość wytwarzanych przedmiotów artystycznych.
W 70-tych latach z kolei niezwykle się rozwinęła terytorialnie i produkcyjnie,
by pod koniec lat 80-tych nieco zmęczyć społeczeństwo polskie,
nie tracąc akurat nic z impetu inwestycyjnego, eksportowego.
No a transformacja ustrojowa, rozstrzelnienie granic
i potrzeba innych wzorów estetycznych zachodu
spowodowały, że ten kod estetyczny Cepeli przestał być atrakcyjny.
Natomiast nasze zainteresowanie Cepelią nie jest oczywiście takie odległe.
Trzeba było iluś ślad od jej kresu,
żeby można było z pewnym dystansem,
także naukowym spojrzeć na dorobek Cepeli.
Ja może to wiele lat temu zacząłem,
zastanawiając się jedynie nad tym aspektem ludowości na sprzedaż,
a więc wytwarzanej, kreowanej ludowości, co zaowocowało książką,
która myślę, że rzeczywiście dość dużo w tym namieszała,
to znaczy, że rzeczywiście pokazała, że ta Cepelia była wielkim mechanizmem,
a nie tylko z systemem i siecią sklepów, wielkim przedsięwzięciem
i strukturą badawczo-projektową,
ale od tego czasu opublikowano także wiele innych tekstów,
w tym właśnie moi partnerki w wystawie Ann Wiszniewskiej
dotyczących i biżuterii produkowanej w Cepeli
i w plakatu Cepeliowskiego i zabawek Cepeliowskich,
więc nas ten projekt dojrzewa i on też się na pewno nie kończy,
ponieważ prace do tej wystawy wymagały kolejnych jeszcze badań archiwalnych,
ale także penetracji zbiorów prywatnych,
bo bardzo wiele z obiektów, które żeśmy pozyskali na tę wystawę,
pochodzi po prostu z prywatnych domów,
a uzupełnialiśmy swoją wiedzę o Cepeli,
także rozmowami z żyjącymi jeszcze pracownikami Cepeli
czy też z ich potomkami, więc to jest wielopoziomowy proces studyjny,
który też myślę przed nowymi pokoleniami badaczy otwiera ogromne możliwości.
Aleksandra Galant: Pan profesor użył przed momentem wprowadzając nas w świat Cepeli
Aleksandra Galant: takiego określenia jak hot artystyczny Cepeli.
Aleksandra Galant: Czy Państwo zgodzili by się to pojęcie rozwinąć?
Aleksandra Galant: Pytam to również dlatego, że czytając materiały poświęcone w wystawie,
Aleksandra Galant: wiem, że z tym także się Państwo zderzyli,
Aleksandra Galant: że dzisiaj mówiąc Cepelia, porównując coś do Cepeli,
Aleksandra Galant: myślimy o kitszu, myślimy o czymś, co ramom sztuki ludowej już dawno się wymknęło,
Aleksandra Galant: zaczęło żyć własnym życiem, który nie do końca z tą linią artystyczną
Aleksandra Galant: ma już coś wspólnego.
Z tego kodu artystycznego nie ma jednego.
Cepelia nabyła dzieckiem swojej epoki
i tutaj proces, w którym ona się utożsamiała,
też się zmieniało z dekady na dekadę.
W latach później 50. i 60.
Wśród tych na przykład bardzo istotne,
widoczne są wpływy tej estetyki New Look.
To dla wielu zwiedzających,
w ogóle dla wielu badaczy był pewnym zaskoczeniem,
tak jak na przykład moda retro.
To wszystko się wiąże z różnymi modami,
czy wpływami literatury na postrzeganie
tego wnętrza, które jest, nie wiem, atrakcyjne,
które jest zgodne z rytmem epoki.
A co do tego określenia Cepeli,
która się rymuje z kitszem, Cepeliada,
to jest określenie czegoś nieautentycznego,
co oczywiście próbowaliśmy się zmierzyć z tym przekonaniem,
tworząc nawet coś, co nazwaliśmy Cepeliwskim kitszem,
natomiast paradoksalnie właśnie pozyskanie
na wystawy tych obiektów, które w momencie,
kiedy były wprowadzone na rynek,
były postrzegane jako właśnie kitszowe,
jako symbol tego upadku Cepeli,
takiej dygręgolady, która polegała między innymi
na używanie materiałów zastępczych
albo na przykład nieautentyczne pieżnik wełniany,
już bukna syntetycznego utkany.
To są takie rzace materiałowe,
które właśnie sprawdziło, że postrzegano Cepeli
jako taką wielką ściemu.
Natomiast ciężko je było zdobyć.
Okazało się, że one jako źle urodzone
i jako też obiekty stosunkowo niedrogie
ze względu właśnie na te materiały zastępczo użyte,
one po prostu bardzo łatwą, lekką ręką były wyrzucane
i stąd naprawdę poważne problemy,
żeby ten kitsz Cepeliowski kompletować,
ale ciekawe było to, że kiedy skompletowaliśmy ten kitsz,
pochylęcie nad każdym obiektem i myśląc o tym tak,
to jest właśnie ten dobry przykład,
bo jest na przykład tam taki szkór korali,
które są wykonane w tworzywa sztucznego.
To są takie korale do stroju ludowego.
Ewidentnie to jest coś, czego Cepeli nie powinno być.
Natomiast kompletując ten zestaw okazało się,
że jest w tym dużo takiego jakiegoś uroku,
ten kitsz dzisiaj, kiedy mamy zupełnie inną sytuację,
jeśli chodzi o pamiątkę, czy o taką modową biżuterię,
chociażby czy jakąś dalanterię,
to one jednak nabrały pewnej szlachekwności.
No i tak bardzo często bywa niestety z tymi przedmiotami,
które takimi kiedyśniejszymi,
które przechodzą do sfery takiej nostalgicznej,
to ten Cepeliowski kitsz jest właśnie dzisiaj takim kitszem
nostalgicznym, zdecydowanie lepiej urodzonym.
Natomiast jest to też takie zjawisko,
które zauważyliśmy, że postrzeganie Cepeli
jako właśnie tego takiego ludowego kitszu
ono się zaczęło w latach 70-tych.
Cepelia z lat 50-tych, z lat 60-tych to jest jeszcze instytucja,
która ma bardzo poważne osiągnięcia,
jeśli chodzi o kształtowanie kultury wnętrza, kultury ubioru.
Natomiast w latach 70-tych się pojawiło takie zjawisko,
które sama Cepelia określała jako małą mechanizację.
I pojawiły się w związku z tym właśnie terzatemateriałowe,
czy obiekty, które powstawały, no, miary szybko,
czyli na przykład serwetka, która miała być haftowana ręcznie.
Ona cały czas ręcznie była haftowana,
natomiast ten hafta ręcznie jest bardzo prosty.
Widać, że tutaj chodziło o czas,
i nie jest taki rozbudowany,
nie wiem, może czasem jest niech ludnie zrobiony,
nie zawsze, ale to właśnie widać.
To są koszty tego bogacenia się społeczeństwa.
Chciało kupować Cepeli,
no właściwie niewiele tutaj było możliwości.
Rynek był dosyć płytki.
Trzeba było im dostarczyć tą masę towarową.
Ta masa towarowa Cepeli, ona jednak musiała być dostępna
i musiała po prostu być produkowana w jakichś takich większych nakładach.
I to były właśnie te koszty.
Stąd, myślimy, wziął się właśnie ten towarowski kicz.
Aleksandra Galant: O nie, masa towarowa jest takim bolesnym określeniem.
Aleksandra Galant: Ja oczywiście absolutnie rozumiem jego użycie.
Aleksandra Galant: Natomiast bardzo sprowadza na ziemię wszystkich,
Aleksandra Galant: łącznie ze mną, którzy myśleli o sztuce,
Aleksandra Galant: że mi ośle rękodzielę.
Aleksandra Galant: Ale taka jest też chyba historia Cepeli.
Aleksandra Galant: Ale czy właśnie jednym z powodów,
Aleksandra Galant: dla których ona została powołana,
Aleksandra Galant: bo oczywiście ich było całkiem sporo.
Aleksandra Galant: Nie było właśnie kształtowanie gustów,
Aleksandra Galant: wyznaczanie trendów.
Aleksandra Galant: Może moglibyśmy też powiedzieć,
Aleksandra Galant: że to był jeden ze sposobów,
Aleksandra Galant: w jaki władza wpływała na swoich obywateli,
Aleksandra Galant: okazując im, co mają mieć w swoich mieszkaniach,
Aleksandra Galant: w jaki sposób mogą siebie ozdabiać biżuterią.
Aleksandra Galant: To jest tego powodu,
Aleksandra Galant: to też jest taki trudny fragment pamięci o czasach PRL-u.
Aleksandra Galant: Ja przyznam szczerze,
Aleksandra Galant: że nie miałam takiej perspektywy naukowej, badawczej.
Aleksandra Galant: Bo wydawało mi się,
Aleksandra Galant: że największy problem Cepeli
Aleksandra Galant: w takim szerokim spojrzeniu jest taki,
Aleksandra Galant: że dzisiaj przede wszystkim się o tym chyba myśli
z jakąś pobłazliwością.
Ma pani całkowitą rację,
że Cepelia musiała zagospodarować
wiele różnych problemów
i wiele różnych zadań
nowego państwa, państwa komunistycznego,
totalitarnego na swój sposób,
wołana właściwie przez resort kultury
i stała się jego instrumentem wykonawczym.
Ale błędem jest uważanie,
że ten pomysł, a także sama struktura
jest wyłącznie dzieckiem PRL-u.
Zofia Szydłoska oraz jej prawa ręka
do spraw opieki nad sztuką ludową
Janina Orężyna,
one doskonale wiedziały,
jak to zagadnienie było ustawione
w okresie międzywojennym.
A to ustawienie właściwie realizowało
towarstwo popierania przemysłu ludowego
z bardzo podobną strukturą do tej,
która przypadkowo, można wypowiedzieć,
pojawiła się w cebeli PRL-owskiej,
a więc systemem spółdzielni,
skupu wytworów ludowych
ze sklepami, które dawniej nazywano
bazarami sztuki ludowej
oraz ze stałem ekspertów,
czyli przede wszystkim dyplomowanych,
profesjonalnie wykształconych etnografów,
którzy decydowali o tym,
co się do tej sprzedaży nadaje,
co jest poprawne etnograficznie, a co nie.
Ten pomysł wywodził się też
na koncepcji międzywojennej,
a więc zamiaru
wspierania wytwórczości ludowej
poprzez jej zbyt
w mieście, ale żeby ten zbyt mógł zajść,
to trzeba było często pójść na kompromisy,
a więc dostosować tkaniny ludowe,
do tkanin używanych w mieście, do portier,
do kotar, do tkanin obiciowych,
tkanin metrażowych, no, ceramikę
poszerzyć asortementowo,
zacząć produkować meble, które są
potrzebne społeczeństwu mińskiego.
Prawdą jest, że cebelia
miała zadanie didaktyczne
i miała przede wszystkim
średniącym warstwom społeczeństwa,
czyli tym, którzy się tak na dobrą sprawę
z chłopskiego środowiska wywodzili,
pokazywać, jak mieszkać
nowocześnie, jak mieszkać estetycznie,
jak nie ulegać drobnomieszczańskim
wyobrażeniom o luksusie, czy
incenizacji wielkomieńskiego
życia. Średnio to
powiedzmy sobie szczerze wyglądało
w praktyce, ponieważ
jeżeli ktoś się wywodził ze środowiska,
gdzie używano pasiaków i używano
garnków glinianych, no to nie chciał swojego
życia wyposażać w takie same
przedmioty. Za to bardzo
się w tym kochała polska inteligencja
i tej nie trzeba było nawet specjalnie
do tego przekonywać,
ale oprócz tego odcinka cebelia
także po prostu
zagospodarowywała braki produkcyjne
w zakresie rękodzieła
i wytwórczości współdzielczej
w takim nowoczesnym
guście właściwie modernistycznych
tendencji, a także
realizowała zlecenia
najpierw państwowe, a później
już na sprzedaż dla klienta
indywidualnego w zakresie
przedmiotów stylizowanych na dawnę,
bo i ten drugi nurt
źródłowy polskiej kultury
dopuszczający jednak kulturę szlachecką,
kulturę sarmacką jako istotny
komponent polskiej ikonosfery, także
estetycznej, był przez cebelię wykorzystywany
no i tym samym robiła, pasy kontuszowe
robiła tkaniny
metrażowe w typie pałacowych
tkanin 18-wiecznych meble
realizowane na Biedermayer, na Ludwika
Filipa, także
no całe mnóstwo przedmiotów, które mogą się kojarzyć
właśnie z kulturą elitarną
paradoksalnie, przecież posponowaną
przez PRL-owskie państwo, ale jednak
dopuszczaną
właśnie dzięki wytwórczości cepeli
przypomnijmy, państwowego przedsiębiorstwa
do produkcji i do sprzedaży.
Te początki cepeli były rzeczywiście
dosyć w takim trudnym
momencie. Cepelia
powstała w 1949 roku, to był
ciężki moment w ogóle dla polskiej kultury,
ciężki w sensie takiej ogromnej
zmiany.
Te początki, czyli rok
1950-1951-2
to był taki moment, kiedy
cepelia próbowała
pozyskać do swojej struktury
bardzo wiele spółdzielni
czy takich zakładów produkcyjnych
i tutaj rzeczywiście
ma na sumieniu wiele takich
przejmowanych zakładów
na zasadzie przymusowego
takim narzędziem był domiar,
czyli ten podatek taki
niesłusznie nagiczony
często po prostu bardzo wysoki,
taki, który sprawiał, że jedynym wyjściem
było po prostu bankructwo
czy zamknięciem przedsiębiorstwa
i w takiej sytuacji znalazł się na przykład
Ład. Za spółdzielnia artystów, taka
legendowa ta, która powstała jeszcze przed wolną
ona weszła w strukturę cepelni
dość niechętnie, oni dyskutowali nad tym
bardzo długo, ale ponieważ mieli
3 miliony zaległego podatku
do zapłacenia, oprócz tego nie byli
w stanie płacić też swoim projektantom
wynagrodzenia, w związku z tym
cepeli weszli. Tutaj były
wykorzystywane, na samym początku
były wykorzystywane narzędzi artystkalne
żeby cepelia mogła się
rozwijać i żeby weszły do nich
te spółdzielni, które rzeczywiście
mają bardzo dobry zapleczek
i dobrych projektantów i no też jakąś tam legendę
ale tutaj trzeba podkreślić, że to jest
sam początek, potem ta cepelia naprawdę
bardzo dużo dawała
podarcy planowanej, centralnie
dostęp do surowców, dostęp
do materiałów, to był
priorytetowy, dodatkowo jeszcze właśnie
możliwość prania udziałów
nie wiem, w targach krajowych
zagranicznych czy wyposażenie wnętrz
użyteczności publicznej. To był taki pas
startowy często do jakichś naprawdę
niezwykle prestiżowych
realizacji. Na tą cepelnię można
patrzeć pod wieloma kątami
my to oczywiście robimy, ale
tuż po transformacji ustrojowej
ta cepelia była postrzegana
jako taka instytucja, która po prostu
zniszczyła kulturę ludową i też
to robyk naszego rzemiosła artystycznego
ja jeszcze miałam okazję się spotkać
z takimi słowami właśnie tych dawnych cepeliosów
rozczarowanych, tym też przypadkiem
czy tym co się tam działo pod koniec
istnienia, to
trzeba brać bardzo duży cudzysłów
i trzeba pamiętać, że tutaj każdy
miał swoje jakieś doświadczenia
i miało, to były nie właśnie w czasach tych
transformacyjnych, miał prawo
się nie wiem, niepewnie, być może
oszukany, bo cepelia rzeczywiście była
bardzo dobrym pracodawcą
a transformacja
ustrojowa sprawiła, że właśnie bardzo wiele
osób zostało pozbawionych
tego dla nich mecenas,
takiej instytucji opiekunczej, którą
u nas zdecydowanie była.
Aleksandra Galant: Nie warto trzymać
Aleksandra Galant: prostych skojarzeń i prostych
Aleksandra Galant: ocenach, historia cepeli chociażby
Aleksandra Galant: chociaż nie tylko niej, ona tutaj
Aleksandra Galant: służy za przykład, jest dużo bardziej
Aleksandra Galant: niuansowana i skomplikowana.
Aleksandra Galant: Cofnę się o kilka minut, kiedy pan
Aleksandra Galant: profesor wspomniał o dwóch
Aleksandra Galant: bardzo ważnych kobietach, które
Aleksandra Galant: z cepelią były związane
Aleksandra Galant: i to były związane przez długie lata
Aleksandra Galant: zastanawiam się, czy to właśnie one
Aleksandra Galant: ich rola i wpływ na cepelię
Aleksandra Galant: przełożyły się trochę na tytuł wystawy,
Aleksandra Galant: bo przecież nie opowiadają państwo
Aleksandra Galant: o cepeli, a o obywatelce
cepeli. Tytuł wystawy
wziął się z odkrycia, zresztą
właśnie Ani Wiszniewskiej, która opiekuje
się archiwum cepeli, tą częścią
przechowywaną w Instytucie Sztuki Polskiej
Akademii Nauk i pewnego dnia znalazła
kopertę skierowano do Janiny Orężyny,
ale zaadresowano obywatelka
cepelia ulica Rutkowskiego, czyli
z adresem ówczesnej
centrali. I myśmy poszukiwali
tytuł i uznaliśmy, że to odkrycie jest
z jakąś opacznością, ponieważ ona
oddaje problem. Z jednej strony
w jakiejś mierze opowiada
o świecie zfeminizowanym,
a z drugiej o pewnym
fenomenie obywatelskości, czyli
pewnego prawu do bycia
do szacunku jakim cepelia
przez długi czas zanim właśnie
dorobiła się też tej etykiety
negatywnej się cieszyła.
Ale tak jak to zresztą było
w wielu różnych instytucjach
i zakładach pracy pererowskich,
ta feminizacja była pozorna.
To znaczy, statystycznie
rzeczywiście pracowało tam zapewne
najwięcej kobiet, ale pośród tych
momentami nawet 40 tysięcy
pracowników, stanowiska kierownicze,
liderzkie zajmowali
głównie mężczyźnie, a więc to nie
było równouprawnienie w takim rozumieniu
jakiego dzisiaj dążymy.
To znaczy, aby także funkcjonowało
w zakresie wyrównanych stanowisk,
honorariów itd. Nie da się jednak ukryć,
że cepelia
założyła kobieta, Zofia Szydłowska
bardzo wpływowa swego czasu
historyczka sztuki
z wykształcenia, ale w zasadzie
urzędniczka przede wszystkim. Karierę zaczęła
się przed wojną w ministerstwie
handlu wewnętrznego. Osoba, która
zarządzała tym przedsiębiorstwem
wykorzystając różne swoje
talenty towarzyskie, kontakty
i zarówno z dawnymi elitami
przed wojnymi, jak i z nowymi elitami
rządowymi, m.in. z bycie ministrem,
szerem. I ona się wpisuje ciekawie
w taki par na z kilku bardzo władczych
pani, które PRL utrzymywał
na eksponowanych stanowiskach, jak Jadwiga
Grabowska w modzie Polski, czy
Wanda Terakowska w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego.
Wydaje się jednak, że ten
pewien elegancki sznyt CEPeli
zatrudnianie osób
właśnie wywodzących się z dawnych elit
dbanie o profesjonalną obsługę
klientów w sklepach,
co oczywiście momentami szwankowało
jak zawsze w PRL-u,
ale to prawdopodobnie była właśnie zasługa
Szydłoskiej i także
to społeczne zróżnicowanie
zatrudnianych osób w CEPeli
wynikające z jednej strony z tego, że Szydłoska chciała
trochę osobom, które miały problemy po 45.
roku ze znalezieniem pracy dać
mimo wszystko możliwość przeżycia
i godnego zarobkowania, ale z drugiej strony
po prostu korzystanie z kompetencji
tych osób, które jeszcze nabrały w innym
ustroju, w innym systemie społecznym
i były CEPeli
potrzebne. To, żeśmy wielokrotnie słyszeli
od dawnych pracowników,
no wystarczy też pośledzić biogramy osób
prawda, które dla CEPeli
pracowały. Kiedyś Ziemianka,
później specjalistka od Kaniny
albo Etnografka, więc
to są bardzo ciekawe biografie i myślę,
że też to zagadnienie
społecznego życia CEPeli zasługiwać
będzie na jeszcze bardziej pogłębione
studia i też interdyscyplinarne
i to jest taki punkt, gdzie jesteśmy
pełni świadomi, że raczej
nie zamykamy tematu, ale otwieramy
go na nowych badaczy.
Opowieść o CEPeli jest właśnie taką opowieścią
szkatunkową. Myślę, że miała pani
też okazję się zapoznać książką, która
towarzysz w tej wystawie.
Tam jest wiele takich badań
zbudowanych całkiem niedawno w związku z tym,
że miała postać ta publikacja
i myślę, że one będą dalej się
rozwijały, to już wiemy
od badaczy, którzy napisali tam teksty
i dalej będą te
tematy zgłębiać. Także to jest
coś, co, no myślę, że zobaczymy
co parę lat najpewniej,
ale te badania właśnie w bardzo
różnych zginach, bo
od kolonizacji ziem odzyskanych poprzez
właśnie zespołu ludowe CEPeli,
poprzez różne case study poszczególnych
ogielni, no te badania się rozwijają
i od takich przyczynkowych
myślę, że w kierunku takich
bardzo rzetelnych monografci
będą ryszły.
Aleksandra Galant: Na koniec wrócę trochę do początku
Aleksandra Galant: i tej wirtualnej możliwości
Aleksandra Galant: przeniesienia się do Krakowa,
Aleksandra Galant: konkretnie do Muzeum Narodowego, gdzie można oglądać
Aleksandra Galant: wystawy Obywatelka CEPelia. Czy
Aleksandra Galant: zgodzili byście Państwo pokrótce powiedzieć
Aleksandra Galant: czego my na tej wystawie możemy się
Aleksandra Galant: spodziewać, jeżeli chodzi
Aleksandra Galant: o zebrane przedmioty,
Aleksandra Galant: obiekty, dlatego że
Aleksandra Galant: no wybór jest przecież przeogromny.
Aleksandra Galant: Z tym nam się kojarzy CEPeli,
Aleksandra Galant: z jakimś morzem
Aleksandra Galant: przedmiotów pani nawet powiedziała o masie.
Aleksandra Galant: Jak w takim razie wybrali Państwo
Aleksandra Galant: obiekty, które te historie opowiadają
Aleksandra Galant: najtrafniej albo z takich perspektyw,
Aleksandra Galant: które dla osób, które wystawy odwiedzą
Aleksandra Galant: najciekawiej. Myśmy
pracowali kilka lat nad tą wystawą
i temu towarzyszył namysł
od takiego, żeby może wybrać
stosunkowo niewiele obiektów,
ale przedstawić je w sposób bardzo pogłębiony,
krytyczny, ale postanowiliśmy
jednak także w rozmowach
z organizatorem, czyli Muzeum Narodowym
w Krakowie od tego odejść,
bo na coś takiego będzie jeszcze czas
i niech robi to może ktoś inny za chwilę,
ale ta pierwsza krytyczna wystawa
powinna pokazać skalę CEPeli, powinna
pokazać totalność tego przedsiębiorstwa,
więc byśmy wybrali 600 obiektów,
co brzmi imponująco, ale jest
oczywiście promilem jedynie,
które by reprezentowały kilka
zasadniczych gałęzi wytwórczych,
a więc CEPeli to tak zwaną
ludową, czyli ludowość na sprzedaż CEPeli
nowoczesną, CEPeli retro,
mode i biżuterie,
druki i plakat, zagadnienie
eksperymentu i doświadczenia
także badań naukowych,
które w CEPeli funkcjonowały
i jej towarzyszyły.
Nasi goście znajdą
przedmioty tak różne, jak
unikatowe tkaniny Jolanty
owickiej, czy Wojciecha Sadleja,
więc gwiazd polskiej tkaniny
artystycznej, rangi
takiej samej, właściwie jak Magdalena
Abakanowicz, a wy zobaczą też guziki
z bursztynu, za 4 złote 50,
które można było kupić
i dać krawcowej, aby
wykończyła nimi zamawianą garconkę.
Zobaczą Maty Słomiane, jeden
z najbardziej popularnych, najtańszych
wyrobów CEPeli, ale
zobaczą też kosztowniejszą biżuterię,
unikatową ceramikę.
Wszystko to też jest pomyślane
trochę jako wspomnienie
o sklepach i wystawach CEPeli, bo
instytucja ta przykładała ogromną
wagę do tego, jak pokazuje te przedmioty,
nie tylko, żeby wyeksponować
ich walory, ale także, żeby
uświadomić społeczeństwo, jak one mogą być
zestawiane, jak mogą być używane.
Używała takich chwytów, jakie dzisiaj my kojarzymy
z magazynów IKEA,
czyli mamy mebel, tkaninę,
coś ceramicznego,
jakąś zabawkę do tego wszystkiego, jeżeli
jest to związane ze światem dziecka.
Więc nasza wystawa jest totalna.
Pokazuje totalność CEPeli,
a te totalność uzypełnia jeszcze książka,
gdzie można właśnie znaleźć teksty
o zespołach folklorystycznych,
o misji polonizacji
ziem zachodnich przez CEPeli,
co też miało miejsce o
roli kobiet i wybranych postaciach
związanych z CEPelią, więc to jest projekt
rzeczywiście totalny, który na różne sposoby
się uzupełnia.
Pierwszy pomysł na tytuł to było CEPeli, widzę
ogromną. I tak właśnie
chcieliśmy też ją przedstawić.
Perspektywy ikonii
designu, które często
są kojarzone właśnie nie z CEPelią,
ale z konkretnymi projektantami
lub z konkretną spółdzielnią,
na przykład Ład, czy
są tam też projekty, które
Ład wykonał dla Favellu.
One bardzo często jakby
funkcjonowały właśnie obok
tego głównego nurtu, czyli tej masy
towarowej CEPeli. Myślmy, chcieliśmy zwrócić na to
uwagę na tą taką wszechstronność
na zaopiekowanie się równymi tematami.
W CEPeli mówiono o kulturze,
kulturze mieszkania, kulturze
ubioru, kulturze pamiątki.
Więc też samo to określenie
bardzo, jest symptomatyczne
dla misyjności, ale też myślenia
o zagospodarowaniu
w ogóle tego powojennego świata.
Związkujemy właśnie z takim sprawiedliwym
dostępem do
różnych przedmiotów, które są
dobrze zaprojektowane i które są
zanurzone w tej kulturze.
To nie tylko to lakowska w tym piętno na co dzień
i dla wszystkich
propagowała to podejście, ale
również CEPelia. Zresztą to bardzo często byli
ci sami projektanci i to też pokazujemy.
To środowisko jest bardzo płytkie
i że projektanci co pracowali
dla Instytutu Zornictwa Przemysłowego
pracowali też dla CEPeli
czy pracowali dla tego wielkiego przemysłu
i są tam konkretne przykłady
zena Bączyka na przykład
czy Krystyny Policzkowskiej
i Gałeckiej. Bardzo dużo tam jest
wymiarów, działalności
i bardzo dużo też
takich kompozycji
pożonych przez nas i przez projektantów
wystawy, które są nie tylko estetyczne,
bo są właśnie takim
połączeniem różnych obiektów,
sposób, który jest atrakcyjny
wizualnie, ale też są takie mikrohistorie
i z takich mikrohistori właśnie
ta wystawa też jest zbudowana.
Wielka to radość
móc mówić o wystawie, która jest
wielowymiarowa, a także jak przed chwilą
Aleksandra Galant: było totalna. Tak właśnie
Aleksandra Galant: twórcy mówią o ekspozycji
Aleksandra Galant: obywatelka CEPELIA. Można ją oglądać
Aleksandra Galant: do 21 lutego
Aleksandra Galant: w Muzeum Narodowym
Aleksandra Galant: w Krakowie, a dzisiaj opowiadali
Aleksandra Galant: o niej pani doktor Anna Wiszniewska
Aleksandra Galant: i pan profesor
Aleksandra Galant: Piotr Korduba. Bardzo dziękuję za te spotkanie
Aleksandra Galant: i za wszystko, co państwo powiedzieli.
Bardzo dziękujemy.
Audycje Kulturalne są projektem realizowanym przez Narodowe Centrum Kultury.

O autorze

Pozostałe audycje w tej kategorii

Niewyobrażalne. Pustka po wielkich synagogach

Niewyobrażalne. Pustka po wielkich synagogach

„Niewyobrażalne. Pustka po wielkich synagogach” Były przede wszystkim miejscami religijnego kultu, ale także: architektonicznymi perłami,  punktami orientacyjnymi i kluczowymi miejscami na mapie miast. Dziś po wielkich synagogach z kilkunastu polskich miast, nie pozostał nawet ślad. Owej pustce przygląda się Żydowskie Muzeum Galicja w Krakowie, które na wystawie czasowej, przypomina ich… Czytaj dalej

Wielkanocne życzenia

Wielkanocne życzenia

Z okazji Wielkanocy przesyłamy audycje o tematyce wielkanocnej, które pomogą w zanurzeniu się w tradycji i zaproszą do refleksji. W okołoświątecznym czasie życzymy Wam dużo spokoju i oddechu. Mamy nadzieję, że spędzicie te dni w gronie bliskich i znajdziecie też czas dla siebie.  O sacrum z perspektywy muzycznej: Paweł… Czytaj dalej

„Wszystko się tu stało” – Łódź Artura Rubinsteina

„Wszystko się tu stało” – Łódź Artura Rubinsteina

Nowa wystawa w Filharmonii Łódzkiej poświęcona jest niezwykłej relacji jej patrona z rodzinnym miastem. Przywołuje początki jego muzycznej drogi, prezentuje też artystyczną aktywność w mieście swojego urodzenia, w którym koncertował aż 34 razy. Nazywany królem pianistów i obywatelem świata, podziwiany i oklaskiwany na obu półkulach, wspominając lata artystycznej kariery, wydarzenia,… Czytaj dalej

Domicella Bożekowska: „Opętana rysowaniem”.

Domicella Bożekowska: „Opętana rysowaniem”.

Jest uznawana za jedną z najważniejszych przedstawicielek sztuki animalistycznej XX wieku. Rysunki, rzeźby i fotografie zafascynowanej naturą artystki, można oglądać w Koszarach Kantonistów na wystawie „Miasto zwierząt. Domicella Bożekowska”, będącej pierwszą od lat tak dużą ekspozycją jej prac. Domicella Bożekowska niemal całe swoje twórcze życie poświęciła studiom nad zrachowaniami zwierząt. Czytaj dalej

Kultura: centrum i peryferie – rozmowa z Robertem Piaskowskim

Kultura: centrum i peryferie – rozmowa z Robertem Piaskowskim

W przededniu 20. rocznicy powstania Narodowego Centrum Kultury, Audycje Kulturalne rozmawiają z dyrektorem NCK-u – Robertem Piaskowskim. 2026 rok to ważny moment w historii Narodowego Centrum Kultury. Przypadają wtedy dwie rocznice – nowsza, czyli 20-lecie NCK-u w obecnym kształcie i 75-lecie powołania do życia instytucji pod tą nazwą. Jest to… Czytaj dalej

Staropolszczyzna wiecznie żywa – nowa wystawa w Bibliotece Narodowej

Staropolszczyzna wiecznie żywa – nowa wystawa w Bibliotece Narodowej

„JAM POSEŁKINI JEGO. Język i emocje polskiego średniowiecza” to prezentacja najstarszych tekstów w języku polskim, pochodzących nawet sprzed niemal 800 lat. Wystawa pokazuje, jak wiele elementów dawnej polszczyzny przetrwało do dziś, co się zmieniło, a co w zaskakujący sposób powraca. Na ekspozycji znalazły się m.in.  dwie relikwie polskich dziejów,… Czytaj dalej